W pewnym domku na przedmieściach dużego miasta mieszkała czteroosobowa rodzina. Dachówka domku promieniała burgundem, od wypolerowanych okien odbijały się refleksy złocistego słońca a trawnik wokół był równiutko przystrzyżony i bardziej zielony niż u sąsiada. Za domu właśnie wybiegł wymuskany labrador bo oto jego domownicy wrócili. O godzinie siedemnastej podjechał pan domu. Wysiadł z czarnego bmw, zapiął guzik dobrze skrojonej marynarki.  ...