Tego dnia wyszła z pracy jakoś wyjątkowo wcześnie. Było po godz. 18  i zdążyła pójść z synkiem jeszcze na plac zabaw. Takie okazje nie zdarzają się za często bo codziennie do późna pracuje. Nagle zagrzmiało, niebo zdawało się zniżać i ściemiać. Musiała kończyć wyprawę

-Mama ja chcę jeszcze na zjeżdżalnię!- wołała jej synek

-Musimy iść bo grzmi, zmokniemy albo jeszcze coś gorszego się stanie – rzuciła

Trzylatek się popłakał.Kolejny tydzień z rzędu obiecuje dziecku wspólne wyjście na plac zabaw. Synek chodzi czasem z tatą, ale obecności mamy też się domaga. Tymczasem ona jak nie pracuje, to jej dziecko po przedszkolu jeździ na dżudo lub zajęcia muzyczne i wspólnych wieczorów jest jak na lekarstwo. Obiecała mu, że wyjdą razem w najbliższy poniedziałek.

W poniedziałek więc ustawiała sobie w głowie plan wcześniejszego opuszczenia biura. Dzień płyną jej dynamicznie a  na koniec a sekretarka przesłała jej jeszcze od dyrektora projekt najnowszej kampanii reklamowej ich flagowego produktu, który musiała poprawić. Była godzina 16. „Dobra do 17 się wyrobię”- pomyślała i wzięła się za robotę. Projekt nie spodobał się jej, zaczęła go punkt po punkcie poprawiać i wprowadzać swoje ulepszenia. Nagle ocknęła się bo telefon na jej biurku wibrował.

„O matko, dzwonią z przedszkola” – odebrała z duszą na ramieniu.

-Dzień dobry. Czy Pani dziś odbierze syna? – w słuchawce usłyszała głos znajomej przedszkolanki

-Ależ oczywiście, będę za 40 min, czyli na 18 – odrzekła

-Na 18? Proszę spojrzeć na zegarek. Jest godzina 19:30. Proszę przyjechać jak najszybciej po dziecko. I tak zawsze pani syn wychodzi prawie jako ostatni. Prosi nas abyśmy jeszcze go umyły, bo on idzie spać zaraz po przyjściu do domu!- powiedziała pani z przedszkola

Zaniemówiła a później z braku tchu zaczęła kaszleć. 

-Co ci się stało? Hej obudź się?- szturchał mnie mój mąż w środku nocy.

Tak, tak. Na szczęście to był tylko sen. Koszmar, w którym pewnego dnia zapominam odebrać dziecka z przedszkola bo taka jestem zapracowana. Myślisz, że to fikcja?Dowiedziałam się ostatnio, że zdarza się, iż w niektórych warszawskich żłobkach rodzice zapominają odebrać swoje maluchy i panie popołudniami muszą po nie dzwonić. Tak się tego przeraziłam, że przyśnił mi się  podobny koszmar ze mną w roli głównej.

Szczęśliwe dziecko  nie wraca do pustego  domu

Takie mamy czasy. Rodzice są zapracowani, pochłonięci zadaniami do wypełnienia. Odhaczają codzienne listy zadań i zdarza im się zapomnieć odebrać dziecka ze żłobka czy przedszkola. Żyjemy m.in. w dużych miastach, oddaleni od swoich rodziców i często nawet babcia czy dziadek nie mogą nas wspierać w odbiorze dzieci ze szkól czy przedszkoli. Gdy ja byłam mała a rodzice pracowali, ze szkoły odbierała mnie babcia. Gdy podrosłam i już sama chciałam wracać ze szkoły do domu, to w tym domu zawsze czekała babcia. Z ciepłym obiadem. Nigdy nie wracałam do pustych ścian. Nigdy nie musiałam czekać na świetlicy aż rodzice mnie odbiorą wracając z pracy. Takie dzieciństwo było niesamowicie szczęśliwe i radosne.

Dziś dziadkowie są daleko a rodzice pracują. Dziś mamy i ojcowie, rekompensując dzieciom brak czasu, kupują im  niezliczone ilości zabawek. Jesper Juul w książce „NIE z miłości” napisał: „nie dawaj dziecku wszystkiego, o czym wspomni”. Większość zabawek zaspokaja w rzeczywistości potrzeby rodziców a nie dziecka. Tysiące dzieci nie lubianych przez rodziców tonie w morzu przedmiotów. Dobra zaś i zdrowa miłość do dziecka to dawanie mu powodów do radości. Większość przedszkolaków, które przepytałabyś na tę okoliczność odpowiedziałby, iż najbardziej chce aby mama była wesoła a rodzice się nie kłócili. 

Szczęśliwe dziecko jest na placu zabaw

Wiesz kiedy dziecko dostaje największą dawkę miłości? Gdy i ty jesteś szczęśliwa, gdy śmiejesz się do rozpuku. Mój synek najszczęśliwszy jest w kilku okolicznościach. Wtedy gdy czytamy mu książeczki na głos. Wcale tych książeczek wiele nie potrzebuje. Ma swoje ulubione pozycje. Seria o „Puciu” obecnie króluje. Przytula się wtedy do nas i wie, że jesteśmy dla niego.

Jeszcze wiekszą frajdę ma na placu zabaw. Gdy chodzę z nim i asystuję przy zjeżdżali. Ja stoję na dole, on na górze i wołam do niego  z radością „Chodź szybciutko. Złapię cię i nie puszczę!”. On śmieje się wtedy do rozpuku. Podobno badania dowodzą, że maluchy co raz mniej czasu spędzają na świeżym powietrzu a co raz więcej w samochodzie. Rodzice po szkole wożą dzieci na dodatkowe zajęcia, rekompensując im i sobie nieumiejętność spędzania wspólnego czasu. 

Szczęśliwe dziecko nie współzawodniczy

Zaskoczyły mnie też ostatnio wyniki badań jakie przeczytałam. Według raportu UNICEF ogłoszonego w 2013 r. szczęśliwe dziecko, to dziecko holenderskie.Nnajszczęśliwsze na świecie są holenderskie dzieci. Mali Holendrzy podobno dużo czasu spędzają na świeżym powietrzu, sporo śpią. Rodzice wożą je na zajęcia dodatkowe tylko gdy dzieci przejawiają pasję w danym kierunku. Podobno też Holendrami nie rządzi duch rywalizacji. Dzieci są przypisywane do szkół i nie muszą walczyć o miejsce w najlepszym przedszkolu, podstawówce, czy liceum. Ważna jest współpraca a nie współzawodnictwo. To samo w dorosłości. Istotniejsze jest samopoczucie a nie kariera i kredyt na drogie auto.

Wchodzisz w taki świat dziecięcej beztroski? Mnie on się bardzo podoba. Ja chętnie będę wychowywała dziecko w takim duchu. Marzyłabym aby i takie podejście spotkało też kiedyś w szkole. Polskiej szkole….

 

Autorka CzasNaZiemi.PL

Kasia Nowosielska – Sielski Czas na Ziemi

Poczuj się sielsko na moim blogu!

 

 

Mam nadzieję, iż spodobał Ci się ten wpis. Jeśli chcesz mieć ze mną bardziej osobisty kontakt, możesz pozostać ze mną w bliższym kontakcie. Wyślę Ci od siebie  co jakiś czas mój sielski list, który Cię zmotywuje  do działania ale i da do myślenia. Chcesz być ze mną w kontakcie? Bo ja bardzo, z Tobą moja Droga Czytelniczko. Wystarczy, że klikniesz niżej. Czeka tam też na Ciebie prezent ⬇⬇⬇

TAK, ZAPISUJĘ SIĘ

polub stronę CzasNaZiemi na Facebooku, jest tam sporo wartościowej treści o relacjach
– pooglądaj Instagrama przenieś się w mój świat dobrych relacji – nieskończony zbiór moich chwil szczęścia dnia (nie)codziennego!

 

You Might Also Like

Na dobrym komplemencie przeżyję dwa miesiące!

Książki, które mną wstrząsnęły i otworzyły oczy na problemy

Dziecko pozbawione czułości umrze