Dziecko to też człowiek, więc okaż mu szacunek

Chcę aby moje dziecko było pewne siebie dlatego uczę się rodzicielstwa szacunku. Jestem dla swojego malucha liderem, ale staram się  nie wychowywać go zakazami i nakazami.  

„Nie wolno!”, „Nie dotykaj!”, „Nie rusz kubka bo wylejesz na siebie herbatę!”, „Siedź cicho i nie przeszkadzaj!”. Znasz to? Bo ja bardzo dobrze. To są ciągłe zakazy i nakazy, za pomocą których nas wychowywano. I mimo, że jestem dorosła, to cały czas brzęczą mi w uszach.

Jakoś nie pamiętam aby tak często słyszała je od rodziców, ale w przedszkolu i w podstawówce nauczyciele i wychowawcy sypali tymi zakazami jak z rękawa. A to dlatego, że np. nie chciałam spać podczas drzemek w przedszkolu a na lekcjach za dużo mówiłam i przyjęło się, że „jestem ta niegrzeczna”. A młody człowiek, który słyszy ciągle „nie wolno”, ma problemy z pewnością siebie.Pamiętam, że w przedszkolu czy podstawówce czułam się często jakaś stłamszona.

Jak urodziłam dziecko wiedziałam, że nie chcę go w ten sposób wychowywać. Chciałam aby było pewne siebie, ale nie zadufane w sobie. Bo to jest różnica. Zastanawiałam się tylko jak to zrobić. Byłam świadoma, że granice dziecku trzeba też stawiać, ale na pewno nie przez ciągłe zabranianie. Czułam się zdezorientowana i przytłoczona

Pewne siebie dziecko – okazuj mu szacunek

No i bach! Pewnego wiosennego dnia, roku pańskiego 2017, trafiłam w internecie na artykuł o RIE. To filozofia wychowania dzieci w szacunku, jaką stworzyła  w USA węgierska emigrantka Magda Gerber. Zgodnie z jej przesłaniem rodzic ma nie tylko szanować malucha, począwszy od etapu noworodka, ale i demonstrować szacunek w każdej interakcji z nim. W ten sposób może wychować pewne siebie dziecko.  Rodzić jest edukatorem i opiekunem dziecka, które jest odrębną, indywidualną istotą. To sprawia, że młody człowiek wzrasta w poczuciu pewności siebie,uczy się jak budować zdrowe relacje z innymi. Patrzy na świat otwarcie, ale i realistycznie a nie ślepo.

Zafascynowana tym podejściem do wychowania dzieci pochłonęłam kilka książek o tej tematyce: mi.n. „Your self-confident baby” Magdy Gerber oraz „Not bad kids” Janet Lansbury, i zaczęłam teorię wdrażać w życie.

Mam bardzo energiczne i ruchliwe dziecko nie raz chciałoby się krzyknąć „Nie wolno dotykać Ci…”. Udaje mi się jednak często powstrzymać i zamiast krzyczenia „Nie wolno !” przypominam sobie o rodzicielstwie szacunku i tłumaczę rocznemu synkowi „Nie mogę Ci pozwolić abyś wkładał paluszki do gniazdka bo prąd Cię kopnie”.

Pewne siebie dziecko-zamień „nie” na „tak”

Rozumiesz na czym polega różnica pomiędzy podejściem zakazowo-nakazowym a rodzicielstwem szacunku? Jeśli dziecko słyszy ciągłe „Nie: czuje się wówczas jeszcze bardziej zachęcone do tego aby przeciwstawić się słowu „nie”. Chce testować rodzica.  A gdy mówisz do niego; „Nie lubię jak  skaczesz po mnie. Chciałabym abyś usiadł na moich kolanach” przekazujesz mu komunikat „ja” i łumaczysz o co chodzi. Dziecko chętniej zaakceptuje pozytywną instrukcję. Po porostu zamieniasz słowo „nie” na „tak”.

Wdrażam rodzicielstwo szacunku już od jakiegoś czasu i widzę pewne efekty. Moje dziecko jest otwarte, nie boi się innych a i nawet czasem jak powiem, że „Nie lubię jak dotykasz gniazda”, to samo odchodzi.

Pewne siebie dziecko – stawiaj granice

Filozofia rodzicielstwa szacunku to nie tylko przeformułowanie zakazów. To coś znacznie więcej. 

  1. Komunikujemy się z dzieckiem autentycznie. Mówię do dziecka swoim autentycznym głosem, nie zmiękczam „r” do „j”.  Jedyne co robię to mówię do syna nieco wolniej i łagodniej. Tłumaczę mu jakie czynności będę wykonywała.
  2. Zapraszamy dziecko do aktywnego uczestnictwa w pielęgnacji. Czyli jak zmieniamy pieluszkę czy kremujemy niemowlę to mówimy do niego, skupiamy się na nim. Dziecko czuję się wówczas bezpiecznie.
  3. Zachęcamy dziecko do samodzielnej, niezakłócanej przez dorosłych, zabawy. Czyli rodzic daje dziecku swobodę ruchów w bezpiecznej przestrzeni, gdzie są zabawki. A sam uważnie je obserwuje. Magda Gerber dowodziła, że dziecko samo doskonale potrafi się bawić i nie potrzebna jest mu stymulacja dorosłej osoby.
  4. Pozwalamy dziecku rozwijać samodzielnie motoryczne umiejętności zamiast nieustannie uczyć go i instruować. Warunek jest jednak taki, że przestrzeń dla dziecka musi być bezpieczna
  5. Pozwalamy dziecku wyrażać emocje.
  6. Stawiamy dziecku granice, ale nie poprzez karanie go. Dziecko najlepiej uczą się dyscypliny gdy poznają naturalne konsekwencje swoich zachowań.
  7. Pozwalamy dziecku eksperymentować i samodzielnie rozwiązywać problemy na ile jest to możliwe.
  8. Jesteśmy liderami dla dziecka. Ono cały czas nas obserwuje i chłonie to jak zwracamy się do innych dorosłych. Uczy się od nas empatii, szczodrości, cierpliwości, łagodności.

Podążam tą drogą. Czasem mam wzloty a czasem zaliczam upadki. Bo rodzicielstwo szacunku  nie jest łatwe bo wymaga wiele cierpliwości. Ale daje niesamowitą satysfakcję. Dołączysz do mnie? Będę Ci raportować moje efekty.

POCZEKAJ! SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST?

Jeśli spodobał Ci się przeczytany właśnie tekst to możesz pomóc mi  rozprzestrzeniać opowieść o tym jak tworzyć dobre relacje. Masz kilka opcji. To tylko jedno Twoje kliknięcie a znaczy bardzo wiele.

– polub ten wpis na Facebooku
polub CzasNaZiemi na Facebooku, jest tam sporo wartościowej treści o relacjach
– pooglądaj Instagrama przenieś się w mój świat dobrych relacji – nieskończony zbiór moich chwil szczęścia dnia (nie)codziennego!
zapisz się na newsletter –  tu po prawej stronie, czekają tam na Ciebie dwa prezenty, dzięki którym nauczysz się dogadywać z innymi i negocjować. Pozostaniemy też w kontakcie.

  • W pełni się zgadzam, choć aktualnie jestem mega zmęczona moją pewną siebie i żywą półtoraroczną córką 🙂 i najchętniej polecialabym w kosmos! Powtarzam sobie tylko, że dzisiejszy trud zaprocentuje w przyszłości!

  • Bebe Talent

    Moje dziecko też jest wiecznie pędzącą kulą energii, a jednak pozwalam mu poznawać świat po swojemu, asekurując i dbając, by było bezpieczne. Nie słyszy nieustannych zakazów. Jeśli obawiam się, że zniszczy pamiątki rodzinne, to je chowam.

    • Jejku, mam tak samo. I mimo, że czasem nogi gubię biegając za moim synem pocieszam się, że przecież jest ciekawy wszystkiego. I nie raz gryzę się w język aby nie krzyknąć „Nie wolno!”. A jak rodzice złoszczą się, że dziecko właśnie może coś zniszczyć to znaczy, że pomieszczenie jest niedostosowane do dziecka. Małe dziecko nie rozumie przecież często co to pamiątka.. Dobrze więc robisz, że chowasz zamiast zabraniać dotykać.

      • Bebe Talent

        U nas wszystkie dolne półki długo były puste.

  • Marta Nowosielska-Nowotnik

    Chyba takie same założenia jak w rodzicielstwie bliskości. Nie mowimy nigdy „Nie, bo nie”. Tylko tlumaczymy dla czego nie i uczymy empatii i szanowania granic innych.

    • To jest wogole bardzo logiczne podejście aby nie mówić „Nie, bo nie!” Chyba wogóle filozofie wychowania dziecka, które są mądre i racjonalne, opierają się w głównej mierze na tym aby tłumaczyć dziecku…

  • Anna Kozakiewicz

    Ciekawie napisane

  • Ja to już nie wiem….czasami wydaje mi się, że znalazłem klucz do porozumienia z moimi dzieciakami… a tu nagle przychodzi taki dzień i wszystko nie tak 🙁 I tak na okrągło…. chyba nie da się 😉

  • Zauważyłam, że niektórzy towarzyszą swoim dzieciom w każdej ich czynności, nie odstępując ich na krok. Po kilku latach okazuje się, że dzieci nie potrafią same się bawić… Nieustannie potrzebują obecności i uwagi rodziców…

    • I to nie jest chyba dobre. Wiadomo, małe dziecko trzeba pilnować aby sobie krzywdy nie zrobiło, ale też nie można mu wszystkiego podawać pod nos…

  • Bardzo się cieszę, że poruszyłaś temat relacji rodzica z dzieckiem opartej na szacunku.
    Nie znałam M. Gerber i J. Lansbury, na pewno skorzystam z tych źródeł wiedzy 🙂
    W pełni popieram Twoje podejście i super, że napisałaś o komunikacie JA, które możemy stosować w relacji ze wszystkimi ludźmi, a szczególnie z dziećmi. Ja też wierzę we wrodzoną mądrość dzieci i obdarzanie ich zaufaniem.
    Moimi mistrzami w idei podejścia do dzieci jest m. in. Alexander S. Neill – twórca szkoły Summerhill, Andre Stern i Jespel Juul.
    Te 8 punktów, które wymieniłaś, są genialną podstawą szczęśliwego dzieciństwa. I rodzicielstwa 🙂

    • Mnie ta filozofia bardzo wciągnęła. A szkoła Summerhil też bardzo ciekawie brzmi. Możesz polecić coś do poczytania w tym temacie? Wdrażasz w życie jej zalecenia i widzisz pozytywne efekty?

      • Książka „Summerhill” (Alexander S. Neill) wyjaśnia całą psychologię dziecka i w ogóle naturę człowieka, zachwycam się jej treścią za każdym razem, gdy do niej wracam.
        Albo książka „…I nigdy nie chodziłem do szkoły” (Andre Stern) o wolnym, beztroskim dzieciństwie.
        Nie mam własnych dzieci, moim celem jest stworzenie zdrowego społeczeństwa poprzez mądre, świadome, pełne szacunku i zaufania podejście do wszystkich dzieci.

  • inspiracjedokwadratu

    Nie mam jeszcze dzieci, ale Twoje porady pewnie kiedyś się przydadzą 😉

  • Bardzo mi sie podoba punkt 3. Ja sie bawilam sama cale zycie i bylam bardzo, bardzo szczesliwa. A juz najbardziej nienawidzilam, jak mnie zmuszano do zabawy z innymi dziecmi 🙂

    • Hm, pewnie dlatego teraz działasz samodzielnie jako blogerko/vlogerka? 😉 W sumie zawód dziennikarza to też samodzielne stanowisko…

  • „Najgorsze” w tym i innych podobnych podejściach jest to, że teoretycznie już wiemy co powiedzieć, jak „być powinno”, jak „jest idealnie”. W emocjach jednak pierwsze, co nasuwa się nam na usta, to właśnie te wszystkie komunikaty, które wtłoczono nam w głowę, którymi nas wychowano.
    Ja ze swojej perspektywy tak właśnie to widzę. Staram się być lepszą mamą, czytam mądre książki o komunikacji z dzieckiem i tak dalej, obserwując innych widzę co robią źle=po staremu:P… jednak widzę, że mimo tej wiedzy często sama nie jestem lepsza…., bo „w afekcie”, gdy adrenalina skacze do góry reaguję automatycznie mówiąc dokładnie to, co słyszałam i to co mi wpojono.. niestety.
    Wierzę jednak, że z czasem będzie coraz lepiej. Jesteśmy tylko ludźmi, rodzicami z emocjami i nie da się tak ot, po prostu odciąć od tego, co było, wgrać na twardy dysk w naszej głowie nowych, lepszych komunikatów…