Stany blee !

 

usa

„Nie pojadę do USA bo proszenie o wizę uwłacza godności człowieka!”- takie deklaracje słyszę najczęściej u osób, które USA nigdy nie odwiedziły i nie mają pojęcia jak wygląda procedura ubiegania się o wizę.  Te osoby, którym wydaje się, że mają monopol na wiedzę, a wśród nich są znani blogerzy, zarzekają się, że Stany Zjednoczone ich turystycznie wogóle nie interesują.

Cóż, też kiedyś myślałam, że procedura ubiegania się o wizę jest niezmiernie trudna. Owszem, uważam, że prezydent USA powinien w końcu te wizy nam znieść choćby za solidarność w działaniach antyterrorystycznych  jaką okazujemy Stanom. Niestety w rzeczywistości na razie niewiele z tego mamy.

Ale  jak ktoś chce jechać do Stanów- a z różnych powodów warto je zobaczyć-musi zmierzyć się z ich wymogami.  Diabeł nie jest taki straszny jak go malują.

Sama ponad rok temu starałam się o wizę. Nie ukrywam, że trzeba było nieco poświęcić czasu na wypełnianie dokumentów aplikacyjnych. Musiałam ambasadzie amerykańskiej obnażyć trochę informacji o sobie i zapłacić oczywiście te kilka stówek. Później także przejść rozmowę z konsulem. Zaręczam jednak, że konwersacja  nie była nieprzyjemna. Urzędnik zadał kilka pytań o cel wizyty i moje zajęcie w Polsce. Nie było to jednak nic uwłaczającego godności człowieka.

Uwłaczające to jest raczej żebranie gdy się nie ma co do garnka włożyć, albo zarabianie  na ulicy w wiadomo jakim charakterze.

A wszyscy ci, którzy deklarują, że do USA nie  pojadą nie wiedzą co tracą. Może np. New York nie jest rzeczywiście dobrym miejscem do życia, ze względu na panujący tam tłok. Warto jednak chociażby zobaczyć te  wysokie wieżowce, przerastające naszą wyobraźnię czy Statuę Wolność pławiącą się w majestacie oceanu.

Jest jeszcze jednak atrakcja, której z podróży do USA nie zapomnę Chodzi o podejście do klienta. Tam wyrażenie „klient nasz pan” handlowcy biorą sobie do serca.  Możesz oddać  napoczęte kosmetyki. Nawet jak zgubiłeś paragon to sprzedawca martwi się jak    ci pomóc w zwrocie towaru. A jeśli nie masz drobnych to on szuka miejsca gdzie może rozmienić pieniądze. Warto pojechać do USA i  przenieść takie praktyki na polski grunt. Nie omieszkam też wspomnieć, że Stany są rajem zakupowym ze względu na niskie podatki.

Ja do Stanów na pewno jeszcze wrócę, gdyż nie miałam okazji  uraczyć mych ocząt widokiem Wielkiego Kanionu czy Parku Yellowstone.

A wszystkim, którzy obwieszczają, że procedura wizowa jest poniżająca a Stany nie interesujące, radzę aby sami spróbowali ją przejść zanim będą głosić sądy bez rzeczywistego pokrycia.