Ojciec Walery nie od zawsze był przeciwny Social Mediom, jednakże z wiekiem coraz bardziej radykalizował się w tej kwestii. Z wiekiem coraz częściej powracało, wybijając go z błogiej zadumy, wspomnienie owego listopadowego pogrzebu. 

Pamiętał, że ten listopadowy dzień od początku układał się jakoś nie tak… Ojciec Walery wyszedł wtedy ze świątyni aby odprowadzić zmarłego w jego ostatniej drodze. Tuż za progiem uderzył go w twarz lodowaty wiatr, zacinając gęstą mżawką. Niczym zimny prysznic, uświadomił mu, że jego zbyt płytkie półbuty nie są odpowiednie na wzbierający błotem cmentarz.

Do dziś pozostał mu gorzki smak zażenowania, zatartego już upływającym czasem wstydu, które przynosi wspomnienie. W uszach powraca wulgarny okrzyk wdowy. To było wydarzenie niebywałe ani wcześniej, ani później w jego posłudze. Czy stało się to przez tę mżawkę wciskaną mu pod sutannę podmuchami wiatru? Czy spieszył się zanadto, ogarnięty myślą o ciepłej plebani? 

Czekaj ojczulu!

Trumna spoczęła już w jamie grobu.

– Przyjmij o Panie duszę Pawła, który pozostawił na tym łez padole żonę i syna – zaintonował ojciec Walery – sięgając jednocześnie po grudę piachu podsuniętą mu na łopacie przez grabarza.

– Czekaj, ojczulu! – sparaliżował go gardłowy krzyk wdowy, która celowała w niego obiektywem swojego najnowszego iPhona.

Kompletnie nie zauważył kiedy z pozycji “pogrążonej w żałobie kobiety”, opartej na ramieniu syna, przemieściła się przed niego, niebezpiecznie balansując na krawędzi dołu.

– Przesuń się wielebny krok w lewo!- rozkazała. 

– A ty kocmołuch won z kadru! – syknęła na grabarza, który zbaraniały wciąż wysuwał ku księdzu łopatę.

– Nie gap się na mnie,  tylko w dół! Rzucasz tym piachem, na trzy… cztery! -wrzasnęła 

Walery nie śmiał podnieść wzroku, potulnie wykonując polecenia. Trzasnęła migawka. Czy to przez tę mżawkę? Cmentarne błoto wdzierało się do butów. Ten dzień układał się nie tak… Wdowa całkowicie ignorując ceremonię, zgarbiła się nad wyświetlaczem smartphona. 

– Zajebiste- mlasnęła, dziobiąc umalowanym paznokciem w wyświetlacz. Jakby na komendę rozćwierkały się telefony żałobników, którzy zapomnieli ich wyciszyć.

Pogrzeb na Twitterze

Masz nową wiadomość od Katarzyna:

„Pożegnałam ukochanego Męża😢 – Wasza, pogrążona w żałobie😢

#ojojoj #smuteczek #młoda wdówka”

Walery dostrzegł, że wdowa powoli wraca do rzeczywistości, lustrując jeszcze ostatnim spojrzeniem załączoną do posta fotkę. Gdy już miała podnieść na nich wzrok,  jej zadowolone z siebie oblicze przeszył cień.

Ruszyła nagle w prost przed siebie, mijając Walerego go o centymetry, w furii dziobała palcem ekran.

– Retwittują, hieny cmentarne! Zero powagi na pogrzebie – poskarżyła się im retorycznie na pożegnanie. Niezasypana trumna nadal mokła w mżawce. Tylko wiatr nieco ustał, jakby patrzył wraz z zebranymi za oddalającą się wdową.

Zniesmaczony

-Mistrz drugiego planu, tak nazywają tę kategorię – zamyśla się stary ksiądz przypominając sobie owy, listopadowy pogrzeb. Wydrukował sobie  na pamiętakę zdjęcie, którego nie zdołała usunąć z internetu. Wspomnienia wciąż ożywają 

– Ten dzień nie układał się pomyślnie -przemknęło mu przez myśl.

Na zdjęciu, na  pierwszym planie jest mżawka. On, młodszy, pochylający się do przodu. Z szerokiego gestu dłoni sypie się piach. Stuła dramatycznie szarpana wiatrem. Obłocone półbuty. Błoto i czarna jama grobu.

-To chyba najgłupsza mina jaką zrobiłem w życiu – gorzko myśli Walery.

I wtedy dostrzegamy jego. Tuż za, powyżej lewego ramienia księdza, młoda twarz. Stoi wpatrujący się w autorkę fotografii jej syn. Załzawione oczy pełne niemego wyrzutu. Twarz wykrzywia obrzydzenie.

You Might Also Like

Szkoda czasu na kłótnie

Możesz wyjść z siebie a i tak nie wygrasz

Człowiek sam siebie zniszczy