Najlepsze książki 2015 roku

W związku z nadejściem 2016 r. na Facebooku powstało wydarzenie „Przeczytam 52 książki w roku”. Oznacza to ni mniej ni więcej tylko pochłonięcie jednej książki na tydzień. Akcja ma być przeciwwagą dla spadających słupków czytelnictwa w Polsce.

Bardzo mi się podoba ta inicjatywa. Tym bardziej, że ja w 2014 r. zbliżyłam się do listy 52 książek. Zabrakło mi jedenastu. Myślę jednak, iż w nowym roku również podejmę to wyzwanie.

Książki zawsze były bardzo ważne w moim życiu. Czytanie jest dla mnie jak oddychanie. Nie mogłabym bez niego żyć. Poszerza wiedzę, słownictwo i horyzonty umysłowe. Przez cztery lata liceum przeczytałam każdą lekturę. W tym nadobowiązkowe. I szczycę się tym pamiętając jak koleżeństwo zamiast czytania,  ochoczo korzystało z gotowych opracowań. O zgrozo !

Czas więc podsumować 2015 r. Z listy 41 przeczytanych książek w pamięć szczególnie zapadło mi kilka.

Beletrystyka

Początek 2015 r. upłynął mi pod znakiem trylogii Pauliny Simons. Chodzi o „Jeźdźca Miedzianego”, „Tatianę i Aleksandra” oraz „Ogród letni”. Te książki wciągnęły mnie do tego stopnia, że potrafiłam nie spać do 4 nad ranem tylko je czytać. Zwłaszcza pierwszą, która opowiada o wojennych losach młodej Rosjanki i oficera armii radzieckiej. Pozycja jest ciekawa przez to, że akcja dzieje się na tle oblężonego przez Niemców Leningradu, w czasie II wojny światowej. Paulina Simons w bardzo interesujący sposób przedstawia społeczeństwo radzieckie Odmalowuje przed czytelnikiem obraz nieszczęść i głodu jaki przeżyli wówczas mieszkańcy Leningradu. Nie będę także ukrywała, że wątek miłosny stanowi w tej książce wisienkę na torcie. Uczucie jakie łączy głównych bohaterów jest tak silne, że pozwala im przetrwać zawieruchę wojenną. Kolejne dwie części czyli  „Tatiana i Aleksander” oraz „Ogród letni” dotyczą już dalszych losów dwójki głównych bohaterów m.in. na froncie, a później w Ameryce.

jezdziec-miedziany-b-iext3219577

Inne dwie pozycje, które czytałam jednocześnie, należą bardziej do gatunku literatura faktu. Jedną z tych książek jest „Jak robić dobrze” Szymona Hołowni. Tym razem Szymon odchodzi w od tematyki stricte religijnej. Przenosi się natomiast do głębokiej Afryki i opowiada o losach mieszkańców sierocińca i szpitala w wiosce Kasisi, w Zambii. Są to historie młodszych i starszych Zambijczyków. Jest w nich nastolatek, bardzo dojrzały jak na swój wiek, który umiera na AIDS. Jest młoda kobieta, która cudem urodziła dziecko i nie może z różnych powodów wrócić do rodziny.

Literatura faktu

Te historie Szymon Hołownia nie przytacza tylko po to aby czytelnik mógł się powzruszać i popłakać. Autor „Jak robić dobrze” uważa, że ludziom w Afryce trzeba pomóc. Ale nie w ten sposób, że ściągniemy ich do Europy, przygarniemy adoptowane sierotki. Powinniśmy raczej słać im pomoc materialną. Nie chodzi także abyśmy w imię tej pomocy ponosili jakieś wielkie wyrzeczenia. Dla sierocińca w Kasisi wsparcie pięciozłotówką raz na tydzień będzie bardzo znaczące. Jesteśmy tym ludziom to winni – bo zdaniem Hołowni – Europa wyzyskiwała i nadal wyzyskuje Afrykę. Ma dzięki niej tanią siłę roboczą i czerpie z jej bogactw naturalnych.

jak-robic-dobrze-b-iext29015143

Podobne przesłanie przyniosła mi w 2015 r. książka „Życie na pełnej petardzie”. Czyli wywiad rzeka Piotra Żyłki z ks. Janem Kaczkowskim. Duchownym znanym tudzież z występów publicznych i określający się przekornym mianem „księdza-celebryty”. Ten celebryta robi kawał dobrej roboty. Prowadzi bowiem hospicjum w Pucku dla śmiertelnie chorych. Przy tym wszystkim ksiądz sam ma bardzo słaby wzrok i jest chory na jedną z najgorszych odmian nowotworów mózgu-glejaka. Historia jego powołania do stanu kapłańskiego jest o tyle ciekawa, że ksiądz pochodzi z niewierzącej rodziny. Ja zapamiętałam z wywiadu z nim jedno. W życiu chrześcijanina po pierwsze primo najważniejsze jest miłosierdzie dla bliźniego.

Historia

Te dwie pozycje towarzyszyły mi latem. Jesienią zaś byłam oczarowana książką „Jan Karski. Jedno życie” Waldemara Piaseckiego. Grube tomiszcze opowiadające młodzieńcze losy słynnego tajnego emisariusza Jana Karskiego aż do wybuchu II wojny światowej. Książka historyczna, ale czyta się ją jak najlepszą beletrystykę. Jest naszpikowana detalami i wydarzeniami z dwudziestolecia międzywojennego, dotąd nieopisywanymi. Dowiedziałam się np. dlaczego tak na prawdę Piłsudski nie lubił się z Dmowskim. Nadmienię tylko, że nie chodziło o poglądy polityczne. Poznałam tło stosunków polsko – żydowskich w międzywojniu. Przeczytałam, że afera z pochówkiem na Wawelu Lecha Kaczyńskiego jest powtórką z rozrywki. Bo podobnie było z pogrzebem marszałka Piłsudskiego. Jeśli ktoś jest żądny historycznej wiedzy,  niech zajrzy do pozycji Waldemara Piaseckiego.

jan-karski-jedno-zycie-kompletna-historia-tom-1-1914-1939-madagaskar-u-iext28794562

Podsumowując czytelniczo 2015 r. – dla mnie był bardzo udany. Wymieniłam perełki, ale interesujących książek było więcej. Czekam  z niecierpliwością co przyniesie 2016 r.