Zamachy jakie miały miejsce w ostatni piątek we Francji to nie to samo co wydarzyło się 11 września 2001 r. w Nowym Yorku. Są to owszem ataki terrorystyczne, w wyniku których śmierć poniosło mnóstwo niewinnych ludzi, ale  podłoże tych wydarzeń  jest nieco inne.

O ile bowiem wykonawcami zamachów Stanach były prawdopodobnie osoby z zewnątrz USA o tyle  zamachowcami w Paryżu byli m.in. obywatele Francji. Potomkowie imigrantów, którym liberalna Francja otwierała przed kilkudziesięcioma laty szeroko swe granice. Można powiedzieć, że wyhodowała żmiję na własnym łonie.

Zresztą to nie pierwszy problem Francji z muzułmańskimi imigrantami. Przed kilkoma laty wyszli przecież  na ulice Paryża gdzie w akcie wandalizmu palili samochody.

Ta sytuacja stawia pytanie o to czy wogóle możliwa jest pokojowa koegzystencja w jednym państwie nacji, które różnią się nie tylko religią, ale przed wszystkim kulturą?  Pamiętam jak  kilka lat temu byłam w Kanadzie a moja rodzina mieszkająca tam stawiała ten kraj jako wzór państwa przyjaznego imigrantom. Kraju bez konfliktów. Obserwując ulice Toronto byłam oczarowana faktem, że obok siebie w zgodzie żyją muzułmanie, chrześcijanie i Azjaci. Czar prysł kiedy we wrześniu  2014 r. świat obiegła informacja o tym, że dzihadysta próbował zaatakować kanadyjski parlament w prowincji Quebec. Atak na szczęście został udaremniony, ale już sama jego próba napawa grozą.

My zresztą jako kraj też mamy doświadczenia w bytowaniu obok siebie różnych wyznań. Weźmy chociażby XVI i XVII wiek, kiedy to w Rzeczpospolitej Obojga Narodów żyli katolicy, żydzi, prawosławni i muzułmanie. Nie jest prawdą, jaka krąży w powszechnym obiegu, że wszyscy tolerowali się nawzajem i codziennie mijając się na drodze radośnie pozdrawiali. Bywało różnie. Dobitnie pokazuje to Olga Tokarczuk w książce pt. „Księgi Jakubowe”. Dochodziło do zatargów i różnych nieporozumień.

Konflikty w państwie gdzie obok siebie żyje kilka nacji nie powstają tylko przecież na tle wyznania. Nie sprowadzam wszystkiego do religii. Kluczowe znaczenie ma kultura i wychowanie. Wszystkie te różnice uwypuklają się chociażby w małżeństwach mieszanych. Znany jest mi przypadek  małżeństwa Polki z mężczyzną z kultury arabskiej. Oboje niewierzący więc można by powiedzieć, że religia nie ma dla nich znaczenia. Mają dwoje dzieci. Pewnego dnia ich wielka miłość kończy się. Ona dowiaduje się o jego zdradzie, chce się rozwieść. On wtedy grozi jej, że zabierze dzieci, wywiezie do muzułmańskiego kraju, a ona już nigdy ich nie zobaczy. Bo tak wolno robić mężczyznom z tego kręgu kulturowego.

Nie twierdzę, że wobec zamachów w Paryżu nie należy wogóle przyjmować do naszego kraju imigrantów. Uważam jednak, że polityka Francji, która brała każdego „jak leci” była błędna. Imigranci się nie integrowali, potworzyli swoje zamknięte osiedla, w których łatwiej chociażby ukryć się teraz uciekającym zamachowcom.

Ja bym chciała aby Polska uniknęła takich błędów a rząd prowadził rozsądną politykę imigracyjną. Mając na uwadze, że najważniejsze jest bezpieczeństwo obywateli Polski, którzy płacą nie małe podatki w zamian  m.in. za zapewnienie tego spokoju.

You Might Also Like

Twój Czas Na Ziemi #3 Jak budować więź z dzieckiem?

Jego brak sprawia, że małżeństwa się rozpadają a dziecięce pokoje obrastają w zabawki

Z rodziną wcale nie jest najlepiej na fotografii