W pewnym domku na przedmieściach dużego miasta mieszkała czteroosobowa rodzina. Dachówka domku promieniała burgundem, od wypolerowanych okien odbijały się refleksy złocistego słońca a trawnik wokół był równiutko przystrzyżony i bardziej zielony niż u sąsiada. Za domu właśnie wybiegł wymuskany labrador bo oto jego domownicy wrócili. O godzinie siedemnastej podjechał pan domu. Wysiadł z czarnego bmw, zapiął guzik dobrze skrojonej marynarki. Tuż  za nim z samochodu wysiadł roześmiany syn z plecakiem. Za minutę Mini Cooperm przybyła pani domu z młodszą córką. Wysiadła, biorąc torebkę Prady w jedną rękę zaś w drugą dłoń uroczej, małej dziewuszki. Wrócili z korporacji, ze szkół i zaczynają popołudniowe biesiadowanie. Będą razem przygotowywać kolację. Jest sielsko i anielsko. Utopia?

Zachodzę czasem w głowę bo podpatruję ludzi, którzy mają niesamowite kariery i jeszcze doskonałe relacje rodzinne. A przynajmniej tak je przedstawiają. Brylują też w sporcie i mogą liczyć na wsparcie najbliższych. Jakąż więź muszą mieć z tymi najbliższymi zbudowaną, że oni tak przy nich trwają jak psy nad grobem zmarłego właściciela? Robią kariery naukowe, doktoraty, spędzają życie w w bibliotekach i jeszcze mówią, iż bez rodziny nic nie byłoby możliwe.

Jedenaścioro dzieci i kariera

A ja, matka jednego dziecka, ciągle zastanawiam się jak tu być dobrą rodzicielką, żoną  realizować projekty zawodowe i znaleźć czas na bloga, na pisanie. Czasem wcale nie jest łatwo. Na oparach sił wieczorem odpowiadam na komentarze. Jak mam więcej pracy wstaję o 5 rano. Zimą jednak gdy mróz i ciemność panoszą się za oknem, wstać bladym świtem z łóżka,  to jak odważyć się wejść do lodowatego Bałtyku. Myślę więcej nieustannie jak pogodzić karierę i rodzinę?

I dalej widzę  Instagrama, z którego  wyskakuje mi Michał Żebrowski. Odnosi sukcesy jako dyrektor teatru a na instastories pokazuje jak wieczorami  spędza czas z dziećmi. Wikipedia karmi mnie historią Karola Darwina. Ukuł rewolucyjne teorie naukowe, poświęcił się nauce mając wokół siebie jedenaścioro dzieci. W „Zwierciadle” czytałam jakiś czas wywiad z Remigiuszem Mrozem. Spłodził w swoim życiu więcej książek niż ja rodzajów ciast. Wydaje co miesiąc kryminał.

Dziatwa i zarządzanie korporacją

Ale żeby nie było tylko o mężczyznach. Sheryl Sandberg, czyli była wiceprezes ds. operacyjnych w Google a obecnie szef operacyjny w Facebooku ma wesołą dźiatwę w domu i karierę w jednej z najznamienitszych firm na świecie.Jest też nasza polska, poczytna pisarka Magdalena Witkiewicz. Zaczęła pisać książki przy małych dzieciach

Jak oni to do cholery wszystko robią? Jak pogodzić karierę i rodzinę? Gdzie tkwi ich tajemna moc. Ćpają coś i śpią po dwie godziny na dobę. I wiem, że porównywać się z innymi nie warto, ale sekrety organizacji życia niektórych chętnie bym poznała.

Odpowiedzi mojej duszy pytaniami udręczonej,  udzielił Miłosz Brzeziński. W jego  książce „Wy wszyscy moi ja…”  wyczytałam, iż historia o Darwinie ma drugie dno. Otóż wiktoriański dżentelmen mógł sobie bez ograniczeń obserwować pełzające dżdżownice czy tańce godowe wąsonogów, skoro miał służbę oraz żonę, która haftowała, grała na fortepianie i doglądała rozbieganą po domu dziatwę. Dla mnie to jest jednoznaczna wskazówka, iż wszystkiego w życiu na raz nie da się robić. Trzeba wybierać albo mieć dużo pomocników.

Sheryl Standberg ma rzeszę niań, które zajmują się dziećmi a jej mąż jest również zaangażowany w życie rodzinne. Remigiusz Mróz w Zwierciadle przyznaje, iż pracuje po 10 godzin dziennie, nie ma dla niego weekendów, świąt ani wakacji. Nie robi wyjątków. Zamknął się na opolskiej wsi. I nie ma na razie rodziny. Pisze i nikt ani nic mu nie przeszkadza. Ci, którzy godzą życie rodzinne i zawodowe, przyznają jednak, iż udaje im się to osiagnąć dzięki sile rytuału. Sheryl Sandberg ma  np. taką zasadę, iż choćby mury jej firmy trzęsły się, wychodzi zawsze z pracy o 17 30. Bo śpieszy do rodziny. Zaś Magdalena Witkiewicz, przyznała w wywiadach, iż książki zaczęła pisać wieczorami. Jej dzieci mają rytuał, iż o 19 30 chodzą spać. Ona wie, iż wtedy jest święty spokój, siada i pisze

Pogodzić karierę i rodzinę-wdrożyć ryruały

To rytuały utrzymują życie zawodowe i rodzinne w ryzach. Dzieciom i dorosłym rutyna jest bardzo potrzebna. Jeśli wszystko dzieje się zupełnie bez rytmu, a ciało i umysł nie mają się czego złapać, to brakuje fundamentu, na którym można by budować szczęście. Tu nie chodzi o jakieś wielkie rytuały. Wystarczą rytuałki. Np. obiado-kolację zawsze jemy razem, w niedzielę zawsze spędzamy wspólnie popołudnia i spacerujemy przez godzinę. 

Nasz organizm wszak składa się z organów, które uwielbiają cykliczność. Mózg, też organ, do upadłego upatruje się wzorców. Dlatego życie rodzinne, budowane bez żadnego porządku, targane przez kolejne kryzysy i chaos, jest trudnym miejscem do budowania trwałej zmiany. 

Dobrze prosperującą rodziną, jak dobrze prosperującym organizmem, zarządzają nawyki. To one trzymają ją w ryzach nawet gdy jej członkowie nie mają dla siebie za dużo czasu.  Ja mam taki rytuał, że z synkiem razem gotujemy. Dziecko na prawdę można fajnie zaangażować w pomoce domowe. Zaś z mężem mamy takie porozumienie dusz, że zasypiamy nigdy skłóceni.

Mam nadzieję, iż spodobał Ci się ten wpis. Jeśli chcesz mieć ze mną bardziej osobisty kontakt, możesz zapisać się na newsletter. Wyślę Ci od siebie  co jakiś czas list, który Cię zmotywuje  do działania ale i da do myślenia. Chcesz być ze mną w kontakcie? Bo ja bardzo, z Tobą moja Droga Czytelniczko. Wystarczy, że klikniesz niżej. Czeka tam też na Ciebie prezent ⬇⬇⬇

TAK, ZAPISUJĘ SIĘ

You Might Also Like

Jak zostać czerwonym jabłkiem opadłym z drzewa – czyli jak osiągnąć dojrzałość w związku?

Na co tak na prawdę zasługujesz?

Twój Czas Na Ziemi #3 Jak budować więź z dzieckiem?