Filmy obejrzane w styczniu

Na początku każdego roku do kin wchodzą najlepsze filmy. Moje serce w styczniu zdobyła produkcja „Moje córki krowy”

Od kilku dni łaskawie panuje nam luty a styczeń 2016 r., dość mroźny, odszedł w niebyt. Dla mnie długie zimowe wieczory wcale nie były nieprzyjemne. Wykorzystałam ten czas dogłębnie, grzejąc się w fotelach sal kinowych.

Zobaczyłam w ten sposób, aż osiem umilaczy czasu. Styczeń jak wiadomo obfituje w ciekawe premiery filmowe, zwłaszcza zza granicy. Wszystko przez nadchodzące wielkimi krokami  święto kina, jakie odbywa się w Hollywood na przełomie lutego i marca.  Już przebieram nóżkami z ciekawości, które filmy i aktorów Amerykańska Akademia Filmowa nagrodzi za Oscarami za 2015 r.

Mocnym kandydatem jest „Dziewczyna z portretu” w reżyserii Toma Hoopera. Bardziej jednak niż samemu filmowi, większe szanse daję odtwórcy jednej z głównych ról- Ediemu Redmayne. Aktor wręcz brawurowo wciela się w rolę transseksualisty. Najpierw jest Einarem-jednym z bardziej znanych i szanowanych malarzy w Kopenhadze z początków XX w. Jest także mężem malarki Gerdy. Oboje są młodzi, piękni i zakochani. Czar małżeństwa pryska w momencie gdy Gerda prosi swego męża aby przebrał się za rudowłosą kobietę i pozował jej do obrazu. Obrazy Gerdy z modelką Lily na głównym planie, robią furrorę na kopenhaskich salonach. Kij ma dwa końce. Kobiece ubrania w jakich pozuje Einar i makijaż wzbudzają  w nim nieznane dotychczas uczucia. Malarz zaczyna czuć i myśleć jak kobieta. Jego pożycie małżeńskie z żoną rozpada się.

W tym filmie nie tylko jednak przemiana Einara w Lily robi moce wrażenie. Mnie jeszcze bardziej oczarował sposób w jaki Gerda kocha swego męża-transseksualistę. Cierpi bardzo, ponieważ traci oparcie w Einarze jako mężczyźnie, ale jednocześnie rozumie go jak nikt inny na świecie. Wspiera go w walce o swoją tożsamość, do końca pozostając jego wierną żoną. Cóż, miłość ma różne odcienie. A na tę barwę miłości patrzyłam z prawdziwym zaciekawieniem zastanawiając się czy ona jest możliwa? Czy zaakceptujesz fakt, że Twój mąż chce zmienić płeć, przez co stracisz go?

Z kategorii kandydatów do Oscara, wrażenie robi także film „Big Short” w reżyserii Adama Mckay. Wartka akcja, świetne aktorstwo i napięcie rosnące z minuty na minutę tak, że aż wbija w fotel kinowy. Sam film opowiada historię kryzysu ekonomicznego, jaki wybuchł na amerykańskim Wall Street w 2009 r. A gdzie ktoś traci, tam inny zyskuje. Film jest bowiem o garstce ludzi, którzy wzbogacili się przewidując nadchodzącą katastrofę.

Ciekawym doświadczeniem w styczniu okazał się także obraz  „Ugotowany” z Bradleyem Cooperem w roli ekscentrycznego, apodyktycznego szefa kuchni jednej z londyńskiej restauracji. Film nie jest nowością, ale chciałam go zobaczyć od dawna. Dzięki niemu dowiedziałam się w jakim stresie i pod jaką presją czasu gotują pracownicy restauracji. A zawsze myślałam, że to ja mam stresującą pracę…

Inne zagraniczna produkcja, którą me oczy obejrzały w kinie w styczniu to południowoamerykański film „W objęciach węża”. Kino niszowe, dla koneserów, opowiadające o poszukiwaniu sensu w życiu.

Na mojej styczniowej liście znalazł się jeszcze „Całkiem nowy testament”. Te film jest tak surrealistyczny, że aż nudny. Nie polecam. Nie rozumiem czasami sztuki i co jej autorzy mają na myśli.

Odnotowałam też dwie polskie produkcje: „Słaba płeć?” oraz „Moje córki krowy”. O ile ten pierwszy nie zwalił mnie z nóg to po obejrzeniu tego drugiego pomyślałam : „dobrze, że Polacy zaczynają robić takie filmy”. Historia o tragedii, ale opowiedziana na wesoło. To dwie siostry, różniące się od siebie wszystkim. Łączy je chyba tylko to, że są kobietami i mają wspólnych rodziców, którzy zaczynają chorować jeden po drugim. Najpierw mama zapada w śpiączkę po wylewie, a później u ich taty lekarze wykrywają guz na mózgu. Siostry muszą dzielić się opieką nad rodzicami. Ze względu na swe jakże różne temperamenty każda na swój sposób przeżywa tragedie. Młodsza, grana przez Gabrielę Muskałę, jest egzaltowana i płaczliwa. Szuka pomocy nie tylko w wierze katolickiej, ale także u wszelkiej maści laickich szamanów i uzdrowicieli.

moje córki krowy
film Moje córki krowy

Starsza zaś, w którą wciela się Agata Kulesza, jest twardo stąpającą po ziemi, samotnie wychowującą córkę, kobietą. Zderzenie charakterów obu sióstr jest okraszone przaśnymi dialogami serwowanymi przez ich ojca, granego przez Mariana Dziędźla. Jego postać stanowi creme de’la creme filmu. Mamy więc śmiech przez łzy.

To by było na tyle. Mam nadzieję, że jak obfity filmowo i kinowo był styczeń tak obfity będzie cały 2016 r. Przynajmniej do połowy bo później mogę już nie mieć tyle czasu na kino 🙂