Chcesz nawiązać z kimś relację? Naucz się mówić komplementy

„Pięknie wyglądasz”. „Masz świetną sukienkę!”. „Co Ty robisz, że masz takie błyszczące włosy?”. Gdy ktoś nas doceni jest nam bardzo miło. Szkoda tylko, że tak rzadko prawimy innym komplementy. A to świetnie buduje relacje.

Jest wietrzny jesienny dzień. W centrum Warszawy jest pewna kawiarnia. Obok niej pędzą zabiegani przechodnie, a zapach palonej kawy unoszący się na zewnątrz kawiarni, aż zachęca do tego aby wejść i kupić kubek gorącej kawy. Siedzę sobie w środku z koleżanką i popijamy pyszne latte a w międzyczasie zajadamy tort kajmakowy. Rozmawia nam się jak zwykle nadzwyczaj dobrze. Nadajemy na tych samych falach. Śmiejemy się i żartujemy. I w zasadzie jestem tak na niej skupiona, że nie wiem co się dokoła dzieje. Kto wchodzi a  kto wychodzi.

Komplementy u Amerykanów

Przychodzi w końcu na nas czas i musimy się zbierać. Zakładamy płaszcze i wychodzimy. Mija minuta, idziemy i nadal ochoczo rozmawiamy. Nagle słyszę, że ktoś za mną biegnie. Odwracam głowę i okazuje się, że goni nas jakaś około dwudziesto-pięcioletnia dziewczyna.

– Hej! Chciałam Wam powiedzieć, że w tej kawiarni nie mogłam od was oderwać wzroku. Świetnie wyglądacie i jakaś światłość od was biła kiedy rozmawiałyście. Na prawdę jesteście niesamowite – powiedziała dziewczyna po angielsku z amerykańskim akcentem i odeszła uśmiechając się na koniec. Podziękowałyśmy i spojrzałyśmy się na siebie. Obie byłyśmy w szoku. Czy Ty zdajesz sobie sprawę, że ta dziewczyna biegła za nami tylko po to aby powiedzieć nam komplement?

Tak, Amerykanie to potrafią. Oglądam na Youtubie pewną Amerykankę. Jennifer L. Scott. Konkretnie z kanału The Daily Conossieur. Piękny, estetyczny kanał, o upraszczaniu życia, o świadomym rodzicielstwie itd. W jednym z filmów przeurocza Jeniffer pokazała jaką bluzkę sobie kupiła w TJ Max. Opowiadała, że gdy  wychodzi w niej na zewnątrz ludzie zaczepiają ją na ulicy i mówią, że świetnie wygląda w tej pięknej bluzce. To jest właśnie Ameryka! Tam ludzie nie szczędzą sobie miłych słów. Dzięki temu i z łatwością nawiązują kontakty.

A czy Tobie często się zdarza, żeby ktoś nieznajomy na ulicy, w kawiarni czy na poczcie powiedział Ci komplement? To, że koleżanka w pracy  powie nam coś miłego to może jest jeszcze bardziej naturalne. Ale od obcych ludzi ciężko  usłyszeć coś miłego.

Komplementy u Polaków

Jak mi się coś u kogoś bardzo spodoba potrafię to docenić. Tak buduję relację. Czasami jednak nieznajomi dziwnie reagują. Otóż stoję sobie kiedyś w Rossmanie. Kolejka ogromna bo trwają jakieś promocje na kosmetyki. Jest duszno a ja stoję w zimowej kurtce obładowana pampersami. W tym całym zmęczeniu mój wzrok niespodziewanie przykuwa pani kasjerka, do której moja kolejka zmierza. No nie mogę oderwać od niej oczu. Ma przepiękne, czarne, błyszczące grube włosy. I z tych włosów upięty warkocz dookoła głowy. Wygląda jak Julia Tymoszenko, tylko w wersji brunette. Jak już nadchodzi moja kolej płacę i mówię

– Ma pani piękne włosy, nie mogę się napatrzeć. I pięknie ułożone – dodaję z uśmiechem.

– Ale nie,  co pani. To tylko zwykły warkocz. Takie tam włosy, jak włosy -tłumaczy się speszona pani sprzedawczyni.

No i weź tu powiedz komplement komuś! Zaraz zaczyna się niedowierzanie, powątpiewanie i uzasadnianie, że to przecież nic takiego. Gdyby tej pani, ludzie mówili częściej miłe rzeczy nie byłaby taka speszona. Gdybyśmy sami dostawali częściej komplementy od innych to częściej byśmy sie uśmiechali.

  • Umniejszanie komplementów to może pozostałość naszej post-prlowskiej mentalności. Uczciwy człowiek nie miał czym, a wyróżnianie w ogóle przyciągało uwagę „ich”. Druga rzecz to tempo warszawskiego życia, w jakim się napędzamy. Za nim dotrze do nas, że minięty człowiek to witający nas sąsiad, zdąrzamy tylko coś burknąć niewyraźnie, posyłając zdziwione spojrzenie…

  • No właśnie u nas z komplementami to jeszcze nie ma problemu, tylko z ich przyjmowaniem 😀 Zamiast powiedzieć „a dziękuję”, to zaraz jakieś domysły, albo szok, albo kokietowanie, że nie to tylko coś tam 😉

  • Ja staram się mówić komplementy najczęściej jak się da 🙂 Nie oszukuję, nie zmyślam, tylko jeśli naprawdę coś mi się podoba to o tym mówię 🙂 Super wpis!

  • Ja mam identycznie jak ta ekspedientka z Rosmana. Prbuje nad tym pracować. Zwłaszcza uważam, jak mam coś nowego. Wtedy udaje mi się przyjąć komplement, ale jak ktoś z zaskoczenia mnie pochwali, to ostatnio odpowiedziałam, zanim pomyślałam, że to po mojej młodszej siostrze 🙂

  • Tak jak pisalam Ci na facebooku, ja przestalam juz ludzi komplementowac, bo chyba byli zbyt zmeczeni 🙂 We Francji tez komplementy cedzi sie przez zeby… Chociaz czasami sie je spotyka. Mi sie podoba to amerykanskie nastawienie!

    • Pamiętam. Francuzi są chyba powściągliwi? Nie zniechęcaj się. Jak widzisz coś fajnego, że ktoś coś umie albo fajnie wygląda, to warto mu to mówić. Bo jestem pewna, że każdy a jak nie każdy to przynajmniej większość z nas lubi być doceniona;-) Ja też uwielbiam za to Amerykanów. Z nimi tak łatwo kontakt się nawiązuje i jest takie flow. Z Kanadyjczykami jest zresztą podobnie. Mój wujek, który mieszka już długo w Kanadzie, przesiąkł tym optymistycznym podejściem do ludzi.

  • Przyjmowanie komplementów jest trudniejsze niż ich dawanie 😉 – zresztą w ogóle przyjmowanie jest często trudniejsze od dawania. Nawet na komplementy od bliskich reagujemy z nieufnością. Masz rację, to kwestia treningu 🙂 mówmy sobie miłe rzeczy jak najczęściej!

    • Przyjmowanie jest trudne i proszenie o pomoc jest dla wielu osób trudne. Ty umiesz to robić? Bo ja musiałam się kiedyś uczyć jak prosić o pomoc?

      • To zależy w czym ta pomoc, ale fakt, że trudno mi się czasem przyznać, że potrzebuję pomocy czy obecności drugiej osoby, szczególnie kiedy niby powinnam dać radę sama. Ale też odkryłam że takie proszenie o pomoc i przyjęcie jej może być przyjemnością dla obu stron 🙂

  • To jest coś nad czym staram się pracować. Nie mam takiej łatwości ani w przyjmowaniu ani w mówieniu komplementów. A właśnie co ciekawe jak z kimś rozmawiam po angielsku to jest dużo bardziej naturalne. Chyba polski jakoś nie sprzyja komplementom. Albo bardziej polska mentalność ;))

  • Chyba to się już zmienia. Ja czasem powiem coś miłego sobie nawet zupełni obcej (np. mijając kogoś na ulicy „Ale piękna sukienka!”) i spotykam się przeważnie z zaskoczeniem, uśmiechem, podziękowaniem. Tak sobie myślę, że może komuś poprawiłam nastrój chociaż na chwilę 🙂 Sama też spotykam się z takim spontanicznym komplementowaniem – i reaguję tak samo. Po prostu cieszę się!

    • I to jest świetne podejście;-) Brawo Ty! Bardzo niewiele osób tak spontanicznie potrafi powiedzieć komuś innemu coś miłego.