Było pochmurne listopadowe przedpołudnie. Ulice stolicy, które szybko pokonywałam, spowijała lekka mgła. Chłodny wiatr smagał moją twarz. Przy życiu trzymała mnie tylko myśl o gorącej kawie, którą planowałam zrobić sobie zaraz po wejściu do jednej za warszawskich kamienic. Tam prowadzę mediacje. Weszłam do budynku. Klienci czekali już na mnie w sali mediacyjnej. Szybko zaparzyłam sobie i chętnym ożywczy, czarny napój i przystąpiliśmy do  ...