Dawno, dawno temu, w stolicy kraju nad Wisłą spotkała się dziewczyna z chłopakiem. Miłość oplotła ich obłokiem szczęścia, ławice motyli w brzuchu się rozlały. Myśli wirowały w głowach, sen stawał się krótszy a dzień tęczą kroków spacerowych się wydłużał, chociaż była jesień. Uczucie szczęśliwym było, obrączką się szybką zakończyło. Czyż to normalne, że nie maskowali swej radości? Że nie krzepili  serc innych swoim zgnębieniem? Żyli pełnią  ...