Przestępuję z nogi na nogę, obgryzam paznokcie i para uszami mi wychodzi. Dym wokół mnie taki, niczym wokół firmy programistycznej, w której na najwyższych obrotach pracują zwoje mózgowe programistów klepiących kod. Uchem więc strzygę, głową kręcę bo i to pachnie i to nęci. Trudny wybór, trudna sprawa. Parafrazując bajeczkę Jana Brzechwy o osiołku, który nie mógł się zdecydować czy zjeść owies czy siano, ja nie moglam się długo określić  ...