Tak, jestem kinomaniakiem. Muszę się do tego przyznać. Jestem uzależniona od X muzy. A gdy nie jestem w kinie przynajmniej raz w tygodniu  to czuję olbrzymi dyskomfort psychiczny. Kino to dla mnie magia, możliwość  przeniesienia się dzięki dużemu ekranowi w zupełnie inny wymiar. Uwielbiam ten moment gdy gaśnie światło, zaczynają się napisy początkowe a ja zapominam o całym świecie i daję się porwać wyobraźni reżysera, scenarzysty i aktorów.  ...