logo
logo

10 powodów, dla których warto mieszkać za granicą

MOTYWACJA ROZWÓJ OSOBISTY

By :

10 powodów, dla których warto mieszkać za granicą

Ubiegły – 2017 rok był jednym z ciekawszych, gdyż upłynął mi pod znakiem przeprowadzki za granicę i aklimatyzowania się w czeskiej Pradze. I już wiem co to znaczy mieszkać za granicą.

Nigdy nie spodziewałam się, że los rzuci mnie  do naszych południowych sąsiadów. Podróżowałam wcześniej po świecie i wstyd przyznać, ale moja szanowna stopa stanęła na czeskiej ziemi dopiero po trzydziestce. Owszem, słyszałam od wielu osób, iż Praga to jedno z najpiękniejszych miast na świecie i powinnam tam koniecznie jechać. Odkładałam jednak tę ekspedycję w czasie. Paradoksalnie przez to, że czeska stolica jest tak blisko Polski. Myślałam „Zostawię ją na czasy gdy będę podróżować z dzieckiem bo wtedy praktyczniejsze są krótsze trasy niż np. wyjazd na inny kontynent”.

Tak odkładałam, że aż w niej zamieszkałam. Nie tylko z mężem, ale i naszym niemowlakiem. Z perspektywy czasu uważam jednak, że ten wyjazd to nasza Szkoła Życia. Doceniam fakt, że mogę mieszkać za granicą bo to niesamowicie ubogacające doświadczenie. Są powody, dla których warto przewrócić swoje życie do góry nogami i zamieszkać na obcej ziemi.

1. Poznajesz nowe miejsca

Praga jest faktycznie piękna. Nie raz i nie dwa spacerując po niej wbijało mnie w ziemię z wrażenia. Zamek na Hradczanach, Most Karola, Karlin, Mala Strana, wzgórze na Vysehradzie, spacer na Wełtawą wzdłuż zabytkowych kamienic – to tylko nieliczne przykłady oszałamiających zabytków czeskiej stolicy. Szalenie przyjemnie mieszka się w takim miejscu. Można to miasto kontemplować dniem i nocą, podjadać knedliki w restauracjach i przesiadywać w kawiarniach.

 2. Otwierasz się na nowe kultury

O ile Czesi to też nasi bracia Słowianie, o tyle ich mentalność jest inna niż Polaków. Żyją nieco wolniej. Nie gonią za nowinkami technologicznymi czy super nowoczesnymi samochodami. Cieszą się, że mogą jeździć Skodą Superb. Są też  ateistycznym społeczeństwem. Nie zaobserowowałam aby byli bardzo zaangażowani w politykę. Na ulicach Pragi nie widzę demonstracji ideologicznych czy politycznych. Akceptuję to wszystko i wiem, że nie wszyscy muszą żyć tak jak Polacy i jestem wdzięczna, że mogę pomieszkać przez jakiś czas w ich pięknej stolicy.

3. Ubogacasz się językowo

Wiadomo, że najlepszą szkołą języka obcego jest wyjazd  do danego kraju. W Czechach można akurat nauczyć się języka czeskiego. Polakom wydaje się on często takim śmiesznym językiem, ale jak posłuchać Czechów, to okazuje się on dość skomplikowany. Czechy to też jest świetny kraj do zamieszkania dla Polaków bo nie dość, że jest blisko, to jeszcze  podobieństwa językowe między językiem polskim a czeskim wprawiają mnie czasem w osłupienie. Np. czeski odpowiednik nasuwa ci nieoczekiwanie na myśl jakiś dawno zapomniany polski termin / źródłosłów.

4. Mieszkać za granicą to pokonać strach

Jak ja się obawiałam tej przeprowadzki! Zafundowaliśmy sobie przez nią nie małą rewolucję w życiu, gdyż wyjazd z kilkumiesięcznym dzieckiem za granicę to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza, iż wiedziałam, że jak mąż pójdzie do pracy, to ja zostanę sama na 10 godzin z dzieckiem bez pomocy rodziny. Będę samotną matką w wielkim mieście. Na miejscu okazało się, że daję radę i potrafię się super zorganizować. Umiem zająć się dzieckiem, prowadzić bloga i robić jeszcze zlecenia freelancerskie a dodatkowo uprawiać sport. Oczywiście nie byłoby to możliwe bez wsparcia mego lubego.

5. Zwiększenie zaradności

Wyjeżdżając do Czech nie znaliśmy czeskiego. Naszą bronią miał być angielski. Na miejscu okazało się, że  w Pradze nie każdy mówi po angielsku i często muszę się porozumiewać na migi. Czasem mówię też po polsku bo są pewne podobieństwa językowe i ostatecznie w sprawach najłatwiejszych np. proszenie o pomoc przy wynoszeniu wózka z tramwaju, da się porozumieć.

6. Poznajesz nowych ludzi

W Czechach paradoksalnie poznałam sporo Polaków. W Pradze prężnie działa polskie stowarzyszenie Trampolina i organizuje wiele imprez dla rodzin z dziećmi czy zajęć dla dzieci. Działają tam fantastyczne dziewczyny i gdyby nie one nasze życie w Pradze byłoby dużo uboższe.

7. Uczysz się pracy w nowym środowisku

W Czechach nie pracuję na etacie, gdyż pochłania mnie opieka nad dzieckiem. Mąż pracuje w międzynarodowej firmie, w międzynarodowym środowisku. Nie raz powtarza, że to bardzo ubogacające doświadczenie. Bo koegzystuje z Czechami, Słowakami, Rosjanami, Węgrami, Serbami, Hindusami, Amerykanami, Boliwijczykami itd. To też świetna szkoła języka obcego.

 8. Stajesz się mistrzem pakowania

Życie na walizkach, podróżowanie między dwoma krajami z dzieckiem, sprawia, że żadne pakowanie nie jest mi straszne. Moja szafa funkcjonuje bo wszystko musi do siebie pasować, gdyż na wyjazd zabieram kapsułkową garderobę. No i umiem spakować trzyosobową rodzinę do jednej walizki na dwutygodniowy wyjazd.

9. Doceniasz bliskich

Jak ja tęsknię za rodziną i przyjaciółmi żyjąc na tej obczyźnie. Bo mieszkać za granicą oznacza tęsknić. Tęsknię tak głęboko jak tylko tęsknić potrafię. I to jest kolejny aspekt, którego nie docenia się będąc w Polsce – że rodzina jest blisko. Jest mi niesamowicie miło kiedy mogę bliskich gościć w Pradze, gdy wpadają na kilka dni. Mam wrażenie, że nasze relacje pogłębiają się wtedy.

 

10. Patrzysz inaczej na własny kraj

To niesamowicie dziwne uczucie gdy przyjeżdżam do Warszawy i czuję się w niej troszkę jak gość.  Zaczynam dostrzegać jej zalety. Np. fakt, że mieszkania są w niej tańsze niż w Pradze. Bo my często lubimy narzekać na to, że w polskiej stolicy jest drogo. W czeskiej jest jeszcze drożej a nie wygląda na to aby Czesi zarabiali lepiej niż Polacy.

JESZCZE CHWILKA! SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST?

Jeśli spodobał Ci się przeczytany właśnie tekst to możesz pomóc mi  rozprzestrzeniać opowieść o tym jak tworzyć dobre relacje. Masz kilka opcji. To tylko jedno Twoje kliknięcie a znaczy bardzo wiele.

– polub ten wpis na Facebooku
polub stronę CzasNaZiemi na Facebooku, jest tam sporo wartościowej treści o relacjach
– pooglądaj Instagrama przenieś się w mój świat dobrych relacji – nieskończony zbiór moich chwil szczęścia dnia (nie)codziennego!
zapisz się na newsletter –  tu po prawej stronie, czekają tam na Ciebie dwa prezenty, dzięki którym nauczysz się dogadywać z innymi i negocjować. Pozostaniemy też w kontakcie.

  • Zdecydowanie tak! Zgadzam się z każdym Twoim słowem. Ja chcę dokończyć studia, zostało mi jeszcze pół roku do obrony i też chcę wybyć za granicę mieszkać. Marzy mi się!
    Zapraszam do siebie: http://www.ohmystyle.pl

  • BiancaGoodMood

    Praga to super miejsce!

  • Super! Ja 2017 też się przeniosłam za granicę- na Islandię. I o dziwo tutaj też poznałam sporo Czechów 🙂 Dla mnie Czechów z Pragi ciężej zrozumieć, ale z Czechami z Ostrawy świetnie się zrozumiemy w naszyc ojczystych językach:) A wpis bardzo ciekawy i prawdziwy <3

    • Nawet nie wiedziałam o tych różnicach;-) Ostrawa jest przy granicy i pewnie ludność polska miesza się tam z czeską a Polacy lepiej rozumieją Czechów i vice versa. Bo Czecha w Pradze nie jest faktycznie łatwo zrozumieć i wcale ten język nie okazuje się taki śmieszny, jak niektórym w Polsce się wydaje.

    • Ostrava to Moravy 😉 Znam takich co mogliby poczuć się dotknięci nazwaniem ich „Czechami”. I tak mają własny dialekt – choć o różnicach do CZ / SK / PL nie wiem wiele.

  • Klaudia Kalazna

    Ja mieszkam za granicą już jakieś 9 lat i najbardziej zgadzam się z tym, że człowiek uczy się zaradności i musi pokonać strach przed nowym. Jeżeli chodzi o pakowanie, to ja się go nauczyłam dopiero, kiedy musiałam dużo latać do różnych krajów ze względu na charakter mojej pracy. Wtedy stałam się mistrzynią! Powodzenia i życzę odkrywania jeszcze bardziej uroków mieszkania w innym miejscu. Jeśli chodzi o tęsknotę, to u mnie jest już w drugą stronę: podczas pobytu w Polsce tęsknię za przyjaciółmi i moimi miejscami za granicą. Przesyłam pozdrowienia!

    • Jesteś trochę na innym etapie życia, mieszkasz za granicą już tak długo, że pewnie nawiązałaś tam bliskie relacje i za nimi tęsknisz. Rozumiem jak najbardziej;-)

  • Grafy w podróży

    Świat się skurczył. Teraz o wiele łatwiej poradzić sobie z długim pobytem za granicą.

    • Łatwiej bo są komórki, skajpy, messengery. Ale ja i tak tęsknię za spotkaniami na żywo. Za uściskiem z bliskimi osobami…

  • Myślę, że większość tych punktów (w zasadzie wszystkie poza pracą w nowym otoczeniu) można rozwijać także podczas podróży, bez przeprowadzki. Oczywiście na mniejszą skalę.
    A co do samej przeprowadzki poza Polskę – planuję taką za kilka lat do NYC. 🙂

    • NYC super! Kiedyś byłam choć nie dla każdego jest to miasto dla zamieszkania. Klimat NY lubię;-) Myślę jednak, że podczas podróży nie da się wczuć dokładnie w klimat danego miejsca, poznać mentalności lokalnych ludzi. Mam porównanie bo podróżowałam więcej jakieś dwa lata temu i widzę, że w niektórych aspektach to nie jest to samo co zamieszkanie w danym miejscu…

  • Taki dłuższy pobyt za granicą to świetna szkoła życia, przełamanie barier i sposób na opuszczenie strefy komfortu. Jestem zwolenniczką takich wyjazdów. 🙂

  • Kasia Bolek

    wow! gratuluję odwagi. Ja się od dłuższego czasu zastanawiam nad emigracją, chociaż wiem, że dla mojej córki przyniosłaby zapewne dużo korzyści. Poza oczywistym aspektem ekonomicznym, zapewne łatwiej byłoby jej uczyć się języków obcych, już teraz łapie nowe słówka podczas podróży. Tyle, że mnie właśnie lekko odstrasza ten aspekt braku rodziny i przyjaciół obok.
    A do Pragi też się zbieram od kilku lat i ciągle jest jakiś inny kierunek wypraw, bo przecież do Pragi tak blisko to jeszcze zdążę ją odwiedzić 🙂

    • Na pewno do nauki języków, a już zwłaszcza dla dzieci, jest to super opcja. Praga np. jest międzynarodowym miastem. Mam tu znajome, które są Polkami i mają mężów obcokrajowców. Tzn. jedna dziewczyna ma męża Niemca, ich dziecko urodziło się w Brazylii a teraz mieszkają w Pradze i dziewczynka chodzi do czeskiego przedszkola. Jaka będzie wielojęzyczna!
      Tak, brak rodziny jest dużym minusem. Jak się wyjeżdża z myślą, iż to jest tylko tymczasowa przygoda to jest nieco łatwiej bo myśli się, iż pewnego dnia się powróci.
      Trzeba sobie po prostu rozważyć „za” i „przeciw” i skalkulować co w danej chwili jest dla Twojej rodzinny najcenniejsze;-)

  • Moge sie podpisac pod tym tekstem, wszystko sie zgadza 🙂 Jestescie bardzo dzielni, ze sie przeprowadziliscie z dzieckiem, bo pomoc babc to jednak duze ulatwienie. Z drugiej strony mozecie budowac Wasza rodzine bez nadmiernie wtracajacych sie rodzicow 🙂 Pozdrawiam serdecznie!!!

    • Oj, nie robiłabym z nas bohaterów;-) Była szansa, okazja to z niej skorzystaliśmy. Bo ja wychodzę z założenia, iż nadarzające szanse trzeba właśnie wykorzystywać;-) Co do rodziny-jest w tym prawda, ponieważ rodzice oboje uczą się własnego dziecka, uczą się nim opiekować;-). Ale w Paryżu życie też jest zapewne niezłą szkołą:-) Te ciemne okulary i słuchawki w uszach jako patent na przetrwanie wśród lovelasów zapamiętałam dokładnie, gdy o tym mi napisałaś. Na pewno opanowałaś do perfekcji poruszanie się w miejskiej dżungli. Także przesyłam serdeczności;-)

  • Dla mnie doświadczenia związane z mieszkaniem za granicą (w dwóch krajach, Niemczech i UK) to przede wszystkim poczucie, jakby się było na wiecznych wakacjach. Mimo, że proza życia, że praca, codzienne zakupy, że trzeba posprzątać w mieszkaniu… To zawsze miałam takie nieodparte wrażenie, że jestem w jakimś totalnie nowym świecie, jak turystka 🙂

    • Racja. W Pradze mam to samo odczucie;-) Masz już spore doświadczenie. Mieszkałaś w dwóch krajach. Gdzie jest lepiej?

      • Nigdzie 🙂 Dla mnie najlepiej jest w Polsce, dlatego tu wróciłam, choć jeśli miałabym wybrać jedno miejsce, w którym miałabym żyć już do końca swoich dni to na pewno byłaby jakaś chatka w Bawarii, więc… chyba Niemcy jednak 🙂

        • Rozumiem Cię. Ja podróżować lubię, ale też mi najlepiej jest w Polsce, blisko rodziny, blisko przyjaciół. Niektórzy narzekają na PL, ale nigdzie idealnie nie ma. I aby się o tym przekonać czasem trzeba wyjechać gdzieś dalej. I ta Praga to taki wyjazd na chwilę… A Bawaria piękna jest. Raz samochodem przejeżdżałam. Była wiosna i cudnie to wszystko wyglądało.

  • Kasiu, ja również poznałam Pragę dopiero po trzydziestce. Byłam tam pierwszy raz 1,5 roku temu. Wcześniej często słyszałam opinie, że to piękne miasto, ale myślałam, że są na wyrost. Jednak rzeczywiście Praga mnie zachwyciła i bardzo chciałabym do niej powrócić. Zrobiła na mnie większe wrażenie niż Paryż.

    A jeśli chodzi o mieszkanie zagranicą, to też miałam taką okazję. Przez rok chodziłam do szkoły w Stanach. Było to dość dawno temu, kiedy Polska była trochę bardziej odcięta od świata, a poza tym różnice kulturowe oraz odległość sprawiły, że czułam się jak bym mieszkała co najmniej na innej planecie;). Jednak takie doświadczenia bardzo uczą życia, samodzielności, a także pozwalają na to, aby spojrzeć na swój kraj z zupełnie innej strony.

    • Praga jest bardzo klimatycznym miastem, to fakt. Pewnie nie raz zatęsknię za jej urokiem gdy wrócę już do Warszawy…
      O! Tego o Tobie nie wiedziałam. Rok w USA-wow! A czego się tam uczyłaś? Nie dziwię się, że angielskiego uczysz bo pewnie świetnie śmigasz po angielsku;-)